środa, 31 sierpnia 2011
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
100.50pięć
Oczywiste jest, że po drodze odwiedziliśmy Dubrownik. Miasto naprawdę urzeka. Jest tam cały ogrom zupełnie wyjątkowych miejsc: główna ulica Stradun, ponad 20 bastionów i baszt z X-XV wieku, pałac Rektorów, pałac Sponza, gotycki klasztor Franciszkanów, renesansowy kościół św. Zbawiciela, barokowy kościół św. Błażeja, kościół Jezuitów, wielka i mała studnia Onofria, Kolumna Orlanda, francuska twierdza Fort Royal na wyspie Lokrum. Jednym słowem - dla każdego coś dobrego. Jak widać na fotografii ja również znalazłem coś co i mnie się wyjątkowo spodobało.
(dla niewtajemniczonych fotografia pokazuje właz dubrownickiej kanalizacji i jeden z hydrantów tamtejszej sieci wodociągowej)
:)
sobota, 27 sierpnia 2011
100.50cztery
Na plaży bywało tak gorąco, że czasami autofocus wolał zostać w hotelu w klimatyzowanym pokoju ... :)
piątek, 26 sierpnia 2011
100.50trzy
W greckim miasteczku portowym, położonym w samym sercu Riwiery Olimpijskiej czyli Platamonas - spotkałem przedstawicieli mafii! Młodzi ludzie byli bardzo sympatyczni i nawet pozwolili zrobić sobie zdjęcia. Skorzystałem z okazji .... :)
(aha - mam też zdjęcia z kliszaków - ale trzeba będzie na nie jeszcze trochę poczekać)
wtorek, 23 sierpnia 2011
100.50dwa
Tym razem obrazek z Czarnogóry. Jak widać tam też upały bywają bardzo męczące .... :)
Tivat - najmniejsza gmina miejska w Czarnogórze - planowana jest budowa mostu przez Zatokę Kotorską, który ma stać się częścią Magistrali Adriatyckiej. Most ma mieć 981 metrów długości - My przez zatokę przeprawiliśmy się promem.
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
100.50jeden
No to wróciłem. Za mną około 6200 km. Odwiedziłem Niemcy, Austrię, Słowenię, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Macedonię, Grecję (tu byłem najdłużej), Serbię, Węgry, Słowację i Czechy. Najróżniejszych wrażeń i emocji nazbierałem cały worek. Wiele czasu spędziłem za kółkiem a to (przynajmniej dla mnie) dobry czas na poukładanie sobie w głowie różnych myśli. No i wymyśliłem (między innymi), że od fotografii już się uwolniłem na dobre. W sensie konieczności wykonania - w każdych okolicznościach i o każdej porze - superhiperthebesciarskego zdjęcia. Jakoś teraz w ogóle nie czuję żadnego ciśnienia. I w chwili obecnej z wielkim zadowoleniem zdecydowanie więcej czasu poświęcam na produkcję zdjęć do domowych albumów, niż na poszukiwanie genialnych i nadzwyczaj oryginalnych kadrów. Czasem tylko, przy okazji pstryknę coś typowo dla siebie. I na nieszczęście tych, którzy tu zaglądają będę się tymi moimi pstrykami dzielił. Na szczęście nie będzie tego za wiele. Na pierwszy ogień idzie zdjęcie, które oddaje sposób w spędzałem w Grecji większość czasu ... :)
( za jakiś czas wrócę na blogu do przemyśleń dotyczących fałszowania rzeczywistości przez fotografię - bo na ten temat też sobie trochę w głowie układałem)
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
100.40dziewięć
Fotografia kłamie. Dla mnie to najzupełniej jasne. Strasznie można się pomylić uznając za prawdę to co widzimy. Bo widzimy tylko to co autor nam pokazuje. Albo inaczej - to co zarejestrował materiał światłoczuły. A to co widzimy obarczone jest całą ułomnością przekazu wizualnego. Nic więcej i nic mniej. Można oszukać się na każdym elemencie obrazka. Już sam obiektyw odpowiednio rozkłada akcenty. Inne emocje powoduje długa ogniskowa a zupełnie odmienne szeroki kąt. To samo perspektywa. Wybór momentu naciśnięcia migawki. Kompozycja. Wszystko to wpływa, że efekt końcowy czyli emocje odbiorcy w znikomym stopniu zależą od samego tematu. O świadomym manipulowaniu obrazem nawet nie będę wspominał. W dobie programów fotoszopopodobnych już nawet nie wiemy co jest a co nie jest manipulacją. Fotografia kłamie. Czasem świadomie a czasem nie. Ważne jest by o tym pamiętać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







