








Zasadniczo to nie lubię fotografować koncertów, nie mniej jednak czasem po prostu (z bardzo różnych względów) idę i pstrykam.


Lęborski maraton już na stałe wpisał się w kalendarz imprez. Szczerze powiem, że ze względu na blokowanie połowy ulic w mieście w trakcie trwania biegu, nie lubię tej imprezy. Co jednak nie przeszkadza mi raz na 3-4 lata coś sfotografować. Tym razem na zdjęciach zawodnicy na jakieś 300 metrów przed metą.

Długo nie było nic nowego. Czas nadrobić zaległości. Tym bardziej, że dokonałem kolejnego fotograficznego zakupu. Przejąłem aparat mojego kolegi (dzięki Tomku) Powyższe zdjęcia wykonane lubitelem 166B. Pierwsza moja klisza 6x6 od czasów Ami 66. Teraz zdecydowanie częściej będę tym nowym-starym aparatem fotografował. Szkoda tylko, że dobre jakościowo skany są tak drogie .... :)